Elżbieta Seredyńska – pisarka, autorka książki Siostry półkrwi






Elżbieta Seredyńska


Autorka książki
„Siostry półkrwi”



Urodziłam się w Krakowie 23 lutego 1990 roku. Swoją pierwszą powieść zaczęłam pisać, mając dziewięć lat. Była zatytułowana Witaj, Soneczko! i opowiadała o losach mojej wiernej towarzyszki dzieciństwa – kocicy Sonii.

Poważne zamiary pisarskie odkryłam w lecie 2008 roku, kiedy to pierwszy raz usiadłam z otwartym folderem Worda i zaczęłam po prostu pisać. To wtedy narodził się w mojej głowie pierwowzór Sióstr półkrwi. To wtedy także uznałam, że pisanie to coś, czym chcę się zajmo-wać przez całe życie.

Skończyłam XX Liceum Ogólnokształcące im. Leopolda Staffa w Krakowie. Po liceum bar-dzo chciałam dostać się na filologię polską na Uniwersytecie Pedagogicznym. Niestety nie dostałam się, więc zaczęłam studiować pielęgniarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Szyb-ko przerwałam studia. Wróciłam do studiowania rok później, już na filologii polskiej, specjal-ności: edytorstwo.

Choć od podstawówki miałam bardziej ścisły umysł, postawiłam na karierę związaną z do-skonaleniem warsztatu pisarskiego.

Niestety, pod koniec 2012 roku ciężko się rozchorowałam. Trafiłam do szpitala. Do tej pory nie udało mi się ukończyć studiów.

Pracuję jako recepcjonistka w biurowcu, z pasji – piszę i jeżdżę na snowboardzie. Intensyw-nie myślę nad ukończeniem studiów, już niekoniecznie filologii polskiej.



WYWIADY z AUTORKĄ


1-szy WYWIAD z Elżbietą Seredyńską przeprowadziła Sylwia Cegieła w ramach patronatu nad "Siostrami półkrwi", który objął portal "KULTURAlne rozmowy", w czerwcu 2018 r.

Kim jestem? Trudne pytanie (śmiech). Bywam ekscentryczką – ładniejsze określenie dziwaka – co z jednej strony może wydawać się intrygujące, a z drugiej potrafi utrudnić kontakty interpersonalne. Każdego dnia się zmieniam, rozwijam albo cofam – zależnie, czy to dobry dzień (śmiech).

(...)

Opublikowanie pierwszej książki przez profesjonalne wydawnictwo, zobaczenie jej w papierowej wersji, z kolorową okładką, starannie złożonych tekstem, wzbudziło we mnie na pewno zachwyt, ale jednocześnie niepokój, czy dołożyłam wszelkich starań, by Siostry półkrwi były dobrą powieścią. Myślę, że przy debiucie takie ambiwalentne odczucia nie towarzyszą tylko mnie, ale i wielu autorom.

(...)

Wyznaję zasadę, że pisarz musi tak wykreować bohatera, żeby ożył na kartach powieści, stał się istotą z krwi i kości, a nie papierowym narzędziem w rękach twórcy. Właściwie ja tylko oddałam kawałek swojej duszy tym bohaterkom, a gdy już ożyły, same zaczęły się przedstawiać w taki sposób, na jaki miały ochotę. Ktoś może uznać, że szaleństwem jest oddać fabułę bohaterom, ale w moim przypadku była w tym pewna logika.





Profil autorki na portalu: